niedziela, 13 marca 2016
czwartek, 31 lipca 2014
Masturbacja to zło!
Szczerze mówiąc to mój konik, choć
teraz lepiej do tego pasuje słowo „koń”. Nie pamiętam nawet od
kiedy, ale nasza wspólna przyjaźń trwa chyba jakoś od „zerówki”,
od pewnej przygody w wannie. Podobno zabawa siusiakiem u dzieci ma
miejsce nawet wcześniej – w wieku 3-5 lat. Oczywiście,
mimowolnie, co prowadzi do jedynej słusznej konkluzji, że grzech
pierworodny, z jakim rodzi się człowiek, jest jak najbardziej
logiczny.
Według definicji encyklopedycznej
dzieci porzucają tego typu zabawy na kilka lat, by potem już na
całego majstrować przy swoich genitaliach, tak od około 11. roku
życia. W końcu lepiej, że w ten sposób dają upust swojej energii
niż na przykład znęcając się nad rówieśnikami.
Masturbacja to zło – tak
przynajmniej twierdzą kościół i niektórzy ludzie, którzy uznają
się za katolików. Wśród nich znane są opowieści o dzieciakach
ukaranych przez Boga za wykonywanie tej czynności. Na przykład
pewna 17-latka podczas zabaw została trafiona piorunem, co
doprowadziło do tego, że straciła czucie między nogami.
Amerykańska gazeta opisująca jej przypadek, doszła do wniosku, że
wilgoć pomiędzy rękoma dziewczyny a organem zadziałała jak
przewodnik, wskazując wręcz piorunowi drogę. Dziwne, że do tej
pory nic takiego mi się nie przydarzyło, a przecież już dawno
zasłużyłem na jakiś medal, tudzież nagrodę „platynowej ręki”.
Z drugiej strony, negatywne podejście wyznawców wiary do
masturbacji może być trafnym wytłumaczeniem przypadków pedofilii
w kościele.
Ostatnio internet zagrzmiał na temat
strony www.stopmasturbationnow.org, oferującej specjalny,
antymasturbacyjny krzyż. „Rodzice, czy wyobrażaliście sobie
Wasze dziecko podczas masturbacji? Nie obawiacie się, co robią
Wasze dzieci, kiedy odwracacie się do nich plecami? Nie boicie się,
że wpadną w sidła szatana?” – brzmi tekst pod zdjęciem tego
wspaniałego urządzenia. Dostępne za 199 dolarów amerykańskich,
stanowi współczesną wersję krzyża do wieszania ludzi. Z tym, że
zamiast wisieć – leży – a elementem mocującym ciało dziecka
(od 5 lat wzwyż) są rzepy, nie gwoździe. Bardzo zmyślne, jednak
osobiście chętnie widziałbym w nim wynalazcę tego urządzenia,
tak przez 24 godziny na dobę. Zarówno podczas kąpieli, pracy,
jazdy samochodem, jak i korzystania z sedesu. Bo przecież nigdy nie
wiadomo kiedy człowiek będzie miał ochotę na masturbację. I o
kim będzie myślał, wykonując te rytmiczne ruchy ręką.
Czy zdarza się Wam czasem uczucie
senności i zmęczenia? Ja miewam takie dość często. Nie dlatego,
że przeginam ze sportem, a ostatnio – nieco z alkoholem. To wcale
nie przez to! Niektórzy wierzą, że jeśli ktoś masturbuje się do
jego zdjęcia, wtedy traci siły witalne. Muszę powiedzieć, że mam
do tego nosa, ponieważ od zawsze stronię od fotografii, unikając
obiektywu aparatu, niczym masturbacji w miejscach publicznych. Tylko,
czy ktoś chciałby przy moim zdjęciu robić sobie „dobrze”?
Wątpię, choć jedna moja znajoma twierdzi, że niemal codziennie
odczuwa nagły odpływ sił. Szczególnie po spacerze po schodach.
Bardziej niż teorie wyznawców wiary,
przekonują mnie seksuolodzy uważający, że masturbacja jest
zdrowa, a także pewien bohater filmowy. Według niego, „ jeśli dać
facetowi kobietę, to będzie miał zabawę na jeden dzień; dać mu
rękę – pozna rozkosz na całe życie”.
I coś w tym jest, choć oczywiście
osobiście tego nigdy raczej chyba nie sprawdziłem!
niedziela, 20 lipca 2014
Siusiakiem w Miodka
Kto wymyślił „oj tam, oj tam” - nie mam pojęcia. Wiem tylko, że zacząłem go używać szybciej od innych. A przynajmniej tak mi się wydaje. Niezależnie od wszystkiego, tej osobie należy się pełne uznanie, bo stworzyła tekst dobry na każdą okazję. Taki, którym można wyrazić bardzo wiele.
Jeśli kiedykolwiek usłyszę „przebił się, jak przez błonę dziewiczą”, będę wiedział, że to tekst mojego młodszego brata, uwielbiającego wręcz słowotworzyć. Szlagierem w jego wykonaniu jest „siusiakowanie”, czyli takie „oj tam, oj tam”. Dlaczego? Bo to słowo może zostać użyte praktycznie w każdym znaczeniu. Oczywiście, przy odpowiedniej zmianie jego formy. I tak: „przysiusiakuj mi tu picie” oznacza przynieś. „Ale siusiaczność” to coś zajebistego, a „siusiaczento” - taki model samochodu. Produkcji Fiata zresztą.
Jakkolwiek to zabrzmi, siusiak jest bzikiem mojego brata. Ostatnio podczas gry w Fifę na Playstation jeden z jego zawodników zamiast pójść do piłki, zatrzymał się na chwilę, co Młody skwitował tekstem „stanął jak siusiak w krtani”. Innym razem, nie mogąc strzelić gola, pomimo bardzo wielu prób, stwierdził - „jak siusiakiem o brzytwę”. Jego ulubiony tekst, którego zresztą często nadużywa, to „odczytałem cię jak proktolog dupę”. Stosuje go akurat wtedy, kiedy przewidzi zagranie mojego piłkarza. Osobiście tego stwierdzenia nie znoszę!
„Taki prestiżowy jak siusiak wśród włosów łonowych” jest idealne do opisania metroseksualisty idącego ulicą. W sumie pasuje również do stojącego, siedzącego lub leżącego. O metroseksualistach, których zresztą zbyt wielu krąży po Warszawie, można powiedzieć także „ukradli kulturę gejom”. „Twoja twarz jest najlepszą metodą antykoncepcyjną” podobno powstało z myślą o mnie, ale wmawiam sobie, że tak jednak nie jest. Choć... Nie, niemożliwe!
Mój temat dyżurny to z kolei bąki. Niestety, nie są one tak „lotne” jak siusiak, dlatego stwierdzeniem, że „bąki są po to, by śmierdzieć” nie będę mógł ustawić się w jednym szeregu z twórcą „oj tam, oj tam”. Pozostanę więc przy moich pejoratywnych stwierdzeniach „pizdoczop”, „pizdozagajnik” lub też „pizdołap”.
A wszystkim nieustannie zafascynowanym kościołem katolickim przytoczę kolejny tekst Młodego - „minął się z powołaniem, jak ksiądz z byciem pedofilem”.
I siusiak.
Jeśli kiedykolwiek usłyszę „przebił się, jak przez błonę dziewiczą”, będę wiedział, że to tekst mojego młodszego brata, uwielbiającego wręcz słowotworzyć. Szlagierem w jego wykonaniu jest „siusiakowanie”, czyli takie „oj tam, oj tam”. Dlaczego? Bo to słowo może zostać użyte praktycznie w każdym znaczeniu. Oczywiście, przy odpowiedniej zmianie jego formy. I tak: „przysiusiakuj mi tu picie” oznacza przynieś. „Ale siusiaczność” to coś zajebistego, a „siusiaczento” - taki model samochodu. Produkcji Fiata zresztą.
Jakkolwiek to zabrzmi, siusiak jest bzikiem mojego brata. Ostatnio podczas gry w Fifę na Playstation jeden z jego zawodników zamiast pójść do piłki, zatrzymał się na chwilę, co Młody skwitował tekstem „stanął jak siusiak w krtani”. Innym razem, nie mogąc strzelić gola, pomimo bardzo wielu prób, stwierdził - „jak siusiakiem o brzytwę”. Jego ulubiony tekst, którego zresztą często nadużywa, to „odczytałem cię jak proktolog dupę”. Stosuje go akurat wtedy, kiedy przewidzi zagranie mojego piłkarza. Osobiście tego stwierdzenia nie znoszę!
„Taki prestiżowy jak siusiak wśród włosów łonowych” jest idealne do opisania metroseksualisty idącego ulicą. W sumie pasuje również do stojącego, siedzącego lub leżącego. O metroseksualistach, których zresztą zbyt wielu krąży po Warszawie, można powiedzieć także „ukradli kulturę gejom”. „Twoja twarz jest najlepszą metodą antykoncepcyjną” podobno powstało z myślą o mnie, ale wmawiam sobie, że tak jednak nie jest. Choć... Nie, niemożliwe!
Mój temat dyżurny to z kolei bąki. Niestety, nie są one tak „lotne” jak siusiak, dlatego stwierdzeniem, że „bąki są po to, by śmierdzieć” nie będę mógł ustawić się w jednym szeregu z twórcą „oj tam, oj tam”. Pozostanę więc przy moich pejoratywnych stwierdzeniach „pizdoczop”, „pizdozagajnik” lub też „pizdołap”.
A wszystkim nieustannie zafascynowanym kościołem katolickim przytoczę kolejny tekst Młodego - „minął się z powołaniem, jak ksiądz z byciem pedofilem”.
I siusiak.
piątek, 23 sierpnia 2013
poniedziałek, 29 lipca 2013
Benefity z IKEA, czyli jak...
niedziela, 28 lipca 2013
Przyjaźń damsko-męska
Jeśli mówisz facetowi, że jest
atrakcyjny, jednocześnie uważasz się za jego przyjaciółkę i przy okazji skracasz dystans, to
tak, jakbyś usiadła na pracującej pile tarczowej z wiarą, że nie dobierze ci się do dupy.
niedziela, 30 czerwca 2013
Rasizm
Jeśli znęcasz się nad kimś fizycznie, to upewnij się, że jest to osoba tego samego koloru skóry. Inaczej możesz zostać posądzony o rasizm!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



